17 czerwca 1991 był dniem milowym dla stosunków polsko – niemieckich, dla przyjaznych relacji i współpracy.
To data, która wyznaczyła nowy kierunek: współpracę zorientowaną na przyszłość, ale bez zapominania o przeszłości. Bo przeszłość jest miarą tego, co człowiek człowiekowi wyrządził i wyrządzić może – pamięć o tym jest ostrzeżeniem, a nie tylko kartą w podręczniku do historii.
Dziś jako Polka i jako, ktoś kto wybrał dom z dala od Polski jestem dumna ze swoich korzeni, tożsamości.
My, Polki i Polacy, potrafimy być z siebie dumni – choć często po cichu, bo skromność to cecha, którą nosimy w sobie od pokoleń. Nie krzyczymy o swoich osiągnięciach, ale one są.
Jeżeli polityka nie jest Twoim źrodłem utrzymania, a Ty po prostu się angażujesz w sprawy ważne Twojemu sercu, to nie widać Cię na zdjęciach, bo nie jesteś na każdym ważnym politycznym evencie, bo dzień ma 24 godziny, a żeby móc osiagnąć poziom świadomości i politycznego zaangażowania trzeba coś „włożyć do garnka“ z pracy wyrobniczej zwykłego człowieka. Może dlatego wśród „głośnych“ wciąż mało tych z niskopłatnych sektorów, może wciąż polityka i zaangażowanie to przywilej już tych lepiej usytuowanych?
Na konferencji – język w procesie przemian- czy polszczyzna to cos więcej niż „fajny“język pochodzenia? (org. KOKOPOL.EU) w krótkim czasie przeznaczonym na warsztaty o wizji języka polskiego w 2035 roku, mówiłam o potrzebach, które może spełnić polityka i system oświatowy w Niemczech w nauczaniu języka polskiego w systemie pozaszkolnym.
Język stanowi o mnie, o moich myślach dogłębnych o mnie samej . Jako matka dziecka urodzonego poza granicami Polski, chciałam już w 2002 roku pisząc pracę o dwujęzyczności udowodnić „całemu światu, że język to skarb. Skarb uczuć, wrażeń, szeptów dogłębnie zrozumianych. Po wielu latach w Niemczech nadal nie mam tej wrażliwości w języku niemieckim.
A wracając do mojego dziecka – to jego język jest językiem „Matki“, językiem, który zawsze rozgrzewa jego serce i dociera w najtkliwsze zakamarki duszy.
Algorytmy dbają o to żebym nie przegapiła żadnej informacji z okazji obchodu tej ważnej rocznicy, w Berlinie czy w NRW. Wyświetlają się tysiące zdjęć ,ludzi na zdjęciach , bo wciąż zrobienie zdjęcia to coś co świadczy o naszej obecności, o prezencji i o ważności. Nawal informacji prowadzi u mnie – do zmęczenia. Tak czuje się zmęczona w polityce małych kroków i nie zawsze miarodajnych zdjęć, wśród nich również te moje.
Pomimo tego wciąż doświadczam wewnętrznego zapału, i „powołania“, nauczając języka polskiego dzieci, których rodziców język polski nie jest językiem pierwszym. Nauczając wielojęzyczną młodzież języka niemieckiego, zachęcając ich do otwarcia się na „Tu i Teraz“ niezrozumiale często i obce kulturowo.
„Ojczyzna jest tam gdzie my” – pozwólmy się poznać – to przygotowanie do kolejnej czwartkowej dyskusji w polityce komunalnej mojego miasta – którego tematem jest „Klare Haltung – kluge Strategie – Umgang mit Rechts.” (o postawach cywilnych i strategiach w obchodzeniu się z tendencjami skrajnie nacjonalistycznymi
Czy będę mówić o wykluczeniach, czy będę mówić o prestiżu języka sąsiada , czy o wielu pozytywnych spotkaniach, które rozwijają poczucie przynależności do miejsca i kraju? – jeszcze nie wiem.
Dziś chciałabym wskazać na nasze realne osiągnięcia – jesteśmy ludźmi pomiędzy językami, generacjami i granicami. Często jesteśmy niezłomni „dopychając“ nasz 40 – to godzinowy czas pracy jeszcze politycznym i społecznym zaangażowaniem.
Lato wybuchło pelnią kolorowej natury, upalów, szumem kłosów zbóż. Już w przyszłym tygodniu, prowadząc lekcje języka polskiego będę nucić z dziećmi
„Lato, lato, lato czeka
Razem z latem czeka rzeka
Razem z rzeką czeka las
A tam ciągle nie ma nas (..)“
Lato, a z nim nieprzeczytane „drogocenności“ o języku zakamarków duszy, o języku pochodzenia i kobiecych historii rodzinnych z książki Oliwii Hälterlein – „Wir Töchter“ już czeka.




