Obcięcie włosów to kwestia głębokiego zaufania. Myślę i spoglądam na jedno z moich „urzędowych profilowych“ zdjęć. Fryzjer obciął mi włosy,. Obciął nierówno, dwa sterczące blond strączki nie są wyrazem fryzjerskiego talentu. To jednak moje ulubione zdjęcie i ulubiony fryzjer. Minęły lata i nie wiem czy mój ulubiony fryzjer kiedykolwiek później obcinał włosy paniom. Ale ta podróż to „wyjście do fryzjera”.
Każda droga ma cel albo przynajmniej wyobrażenie o tym co chcemy przeżyć, zobaczyć lub dlaczego wyruszamy w drogę. Ja w drodze spotkam zaufanego fryzjera. Sytuacja polityczna na świecie jest dynamiczna. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże do stref konfliktów (m.in. Ukraina, Bliski Wschód, część Afryki). W Europie bezpiecznie, zalecana jest jednak ostrożność i śledzenie komunikatów. Na śledzenie komunikatów już za poźno – bo ty się uparłaś na kraj bajkowych RIADów, złotych pustyni, gwarnych SOUKów, i labiryntów barwnych miasteczek.
Zmiana fryzury to symboliczna decyzja, oznaczająca gotowość na NOWE, często połączona z emocjonalnym odpuszczeniem starego życia i ciągłą gotowością na nowe przeżycia , nowe historie i dobre stare relacje. .Właśnie one są inspiracja dla mojej podroży .Dziś dla niektórych pierwszy dzień nowego roku , dla wielu pierwszy dzień wiosny / dbajmy o piękno świata, życzmy światu pokoju, – SWIAT JEST PIEKNY !
Zaczynając podróż w tym miejscu – nie oczekuję się wiele. Plaża, przejażdżka na wielbłądzie, trochę miętowej herbaty, trochę zgiełku na marokańskim targu, taniec brzucha wieczorem w hotelowym programie rozrywki dla turystów, obłoki dymu palonej szisza – Maroko light –
Ta wersja” light” nie ma znaczenia – jesteśmy podniecone już tylko samą wizją sepędzenia czasu razem. Na codzień oddalone od siebie 9 tys. kilometrów. Więc jeśli mamy spędzić razem wakacje – to czy ma to znaczenie – czy będą „light”?? – czy jest to ważne, że nie przestudiowałyśmy dokładnie wszystkich przewodników po Maroko??
Ty wiesz, że tęsknię za tobą, pamiętasz jak było radośnie , dziko porykiwać z byle powodu, śmiać się do łez i marzyć o szerokim, wielkim świecie mając lat – naście?
Teraz mamy dużo więcej lat, ale znów mamy czas tylko dla siebie – ostatnie słowa twojej rozmowy telefonicznej – „proszę, zrób tak aby to były niezapomniane wakacje!!!” Wpadam w panikę, bo ty rzeczywiście masz chrapkę na więcej niż na plażę, chcesz kultury, intensywnych przeżyć. Zresztą pomysł Maroko to też twój wymysł. Zgadzam się na wszystko i tak tam jeszcze nie byłam, a dla mnie najważniejsze, żebyśmy były razem….

O tym magicznym miejscu, czytałam już wcześniej – Valley Paradiese – turkusowe oczy wyschniętych koryt rzek.
To miejsce to mój „As w rękawie” dla ciebie.

here we are………………………
Pamiętasz tego długowłosego młodego Marokańczyka spotkanego na promenadzie. Jest taki zabawny. Zaprowadza nas do Oazy SPA, oprowadza po bibliotekach, ogrodach, ulicach Agadiru. Traktujemy go „light”. A „wycieczki do raju” szukamy w hotelowym biurze obsługi klienta. Drogo. Monotonnie. Masówka. Pani informuje, że wycieczki do koryt rzek, nie ma ! Tam gdzie dojeżdżają autobusy rzeki wyschły. I co teraz co z moim marzeniem o kaskadach i o tym uroczym miejscu ? Zrezygnowana zagaduję „Dlugowłosego“. W jego uroczym angielskim ” What… tF…” zapewnia mnie, że można tam dojechać wynajętym samochodem. Samochodem po Maroko? po serpentynach i zakrętach śmierci? dwie blondynki? „Długowłosy” ma prawo jazdy. Szybko się dogadujemy. Długowłosy jest dobrym kierowcą, prowadzi pewnie, nie rajdowo i z głową. Auto się zapełnia; ktoś wziął gitarę, jezyk arabski dominuje teraz nad angielskim, serpentyny i urwiska wydają się nie przejezdne a my suniemy w górę. O co mnie prosiłaś? O niezapomniane wrażenia, a więc





Przed nami godzinny marsz pod górę, słońce pali niemiłosiernie, wysycha nam w gardle a tu wciąż pod górę – „iść ciągle iść w stronę słońca w stronę słońca aż po horyzontu kres” – za nami już doliny ocienione palmami, migdałowcami, oliwkami i drzewkami owoców arganowych.

Echo radosnych nawoływań i odgłosów wody zaprasza na zejście po skałach do turkusowych plam wody. Tu wśrod skał, głębokich koryt rzek panuje atmosfera indyjskiej plaży Goa. Dźwięki gitary rozbijają się o skały. Ciemny ton skoków w wodną przepaść nie zakłóca atmosfery harmonii tego miejsca. PEACE – LOVE – arabski rzewny śpiew , wygrzewamy się na skalnych występach jak jaszczurki. Valley Paradise – namiastka raju.



Dlugowlosy jest dobrze zorganizowany! W dolinie czeka na nas kolacja. Owoce melona, mango, bananów, ciepły, smaczny posilek , soki wyciskane ze świeżych pomarańczy za całe 30€ dla 5 osób – raj i pod tym względem ;-).




Jemy wspólnie z jednego talerza, rękami. Ty kołyszesz się w hamaku, jesteśmy szczęśliwe, nie rozmawiamy wiele, oczarowała nas aura tego miejsca, gościnność i odpowiedzialność marokańska, za nas. Tu żyje się „TU i TERAZ” – zapomniałyśmy o tym w ciągłym biegu codzienności. Słońce złoci dolinę, osioł porykuje, gardłowy arabski przypomina mi, że miało być „Maroko light”.





Uwielbiam!!!!!! Cudne miejsce ,warte powrotu 😉
PolubieniePolubienie