Nigdy nie lubiłam lanego poniedziałku. W dużych robotniczych miastach polewanie wodą panien małych i dużych urastało do polowania na dzicz. Lano wiadrami z góry, z bramy - przejść przez miasto na "sucho" w ten zwykle chłodny poniedziałek, graniczyło z cudem. Wojna na jajka sikawki sprawiała radość wszystkim, panowie z perfumką, finezyjnie opylający "ofiary" - nie … Czytaj dalej Lany poniedziałek

